|
Rodzinną wyprawa nurkowa - Jezioro Bobęcino |
|
There are no translations available.
W niedzielę 10.04.2011 r. wybraliśmy się na rodzinną wyprawę nurkową w urzekające rejony zaprzyjaźnionego nam Polanowa. Celem eskapady było Jezioro Bobęcino, skrywające podobno nieznaną historię II w. światowej. Ok. 10 byliśmy już na miejscu, dziewczyny zajęły się aprowizacją i logistyką, a my składaliśmy sprzęt. Po paru minutach wszyscy zajmowali już miejsca w pontonie, który porządnie obciążony forsował pod wiatr wzburzone wody jeziora. Paweł przy pomocy sądy odnalazł zaplanowaną do wykonania głębokość i po ok 50 min. wszyscy na swój sposób zrealizowani, wracaliśmy pędem ku gorącej karkówce z grylla. Niestety, po powrocie na pomoście przywitał nas patrol Policji, który z trwogą oznajmił nam że w drugim końcu jeziora przewrócił się jacht i trzeba szybko interweniować. 
Natychmiast wyładowaliśmy zbędny sprzęt i po przegrupowaniu, gotowi do akcji ruszyliśmy w drogę. Po ok 30 min dopłynęliśmy do wraku. Był to 7 m długości kabinowy jacht balastowy, dryfujący ok 50 m od brzegu jeziora, jak się później okazało zaparty masztem o dno. Po zacumowaniu pontonu Paweł sprawdził wnętrze łodzi, na szczęście nikogo nie znaleźliśmy wewnątrz. Po 15 min nad brzegiem jeziora pojawił się człowiek, który poinformował nas, że dwaj żeglarze o własnych siłach dotarli do brzegi i właśnie się przebierają. Równie szybko co na akcję, głodni ruszyliśmy w drogę powrotną. Po przybyciu, zziębniętych nad brzegiem przywitał miły komitet powitalny z całym pakietem grillowym o jakim tylko może marzyc głodny płetwonurek.
W nurkowaniu udział brali: Paweł Skwierawski (organizator), Wojtek Stanisławski, Jarek Sobolewski, Bartek Lisaj, Filip Pruski, Remek Kibitlewski. (ranger) |
|
There are no translations available.
W sobotę 17 lipca miała miejsce kolejna morska tragedia. Silny i porywisty wiatr charakteryzujący się dużą zmiennością kierunku doprowadził do zatopienia kutra rybackiego CHY8. Jest to 12 metrowa jednostka stalowa przystosowana do wyciągania na piaszczysty brzeg w miejscach gdzie nie ma kei. Był to rejs roboczy a na pokładzie znajdowały się 4 osoby. Rozmach z jakim prowadzone były poszukiwania na obszarze około 60 mil kwadratowych komentowały wszystkie media. W czasie 6 dni poszukiwań odnajdywano dryfujące po powierzchni elementy wyposażenia jednostki. 6 dnia o godzinie 10.40 sonar Urzędu Morskiego zainstalowany na RIB-ie pokazał czytelny obraz jednostki.Telefon z prośbą o pomoc nurkową otrzymaliśmy o godzinie 11.03.O godzinie 11.35 miała miejsce odprawa ekipy pierwszego rzutu w Oddziale Ratownictwa Wodnego Klubu Płetwonurków MARES w Koszalinie. ORW MARES składa się z ochotników płetwonurków i jest zorganizowany na wzór francuskiego ochotniczego ratownictwa jaskiniowego. Zaciąg do ORW odbywa się w trybie corocznej dobrowolnej deklaracji ratowników rekrutujących się z członków KP MARES. Ratownicy z własnych środków podnoszą swoje kwalifikacje nurkowe i kompletują wyposażenie. Wyjazd 3 osobowej ekipy nastąpił o godzinie 12.00, dotarcie zatłoczonymi drogami nadmorskimi do miejscowości Chłopy zajęło około 30 minut. O godzinie 13-tej byliśmy już na morzu na pokładzie kutra CHY3 - dobieg na pozycje zajął około 40 minut. Akcje z powierzchni koordynował prezes KP MARES Marian Kurtiak - instruktor KDP/CMAS. Ekipa podwodna składała się z 2 instruktorów:
- Tomasza Kurzawskiego - kierownika prac podwodnych KP MARES
- Błażeja Pruskiego - szefa szkolenia KP MARES
Dojście z powierzchni morza do kutra było ułatwione przez żółty kabel sonaru, który trwale wplątał się w sieci i liny otaczające wrak. Kuter spoczywa na stępce na głębokości 17 metrów. Warunki prowadzenia akcji można uznać za sprzyjające - słoneczny dzień a więc wystarczająca ilość światła zastanego, lekka fala do 30 cm wysokości, słabe prądy powierzchniowe i widoczność pod wodą do około 6 metrów co umożliwiało bezpieczne lawirowanie między wszechobecnymi sieciami i linami. Pierwszą ofiarę udało się zlokalizować na granicy widoczności na wysokości sterówki na godzinie 3-ciej. Pomógł w tym doskonale widoczny z oddali pomarańczowy sztormiak. Następnie dokonano rewizji pomieszczeń zamkniętych i półzamkniętych co zajęło około 30 minut ze względu na konieczność wypracowania dojść w systemie pracujący + asekuracja z odległości. Kilka minut zajęło też wycięcie sonaru. Niestety, nie stwierdzono obecności innych ofiar. Po zabezpieczeniu zlokalizowanej ofiary ratownicy korzystając z profesjonalnych skuterów podwodnych systematycznie przeszukiwali obszar wokół wraku zwiększając promień poszukiwań. Po kilku minutach natrafiono na 2 kolejne ofiary w odległości około 30-35 metrów od wraku w kierunku na godzinę 1.30. Po przetransportowaniu i zabezpieczeniu kolejnych 2 ofiar ratownicy kontynuowali poszukiwania do promienia 50-70 metrów koncentrując się na obszarze dna po prawej burcie - bezowocnie. Ze względu na silny prąd denny i prognozy pogodowe zapowiadające sztorm ratownicy zdecydowali się na wydobycie zlokalizowanych ofiar - ciągle mając w pamięci bezowocne poszukiwania GD w poszukiwaniu którego również uczestniczyli. Ciała ofiar zostały podjęte na powierzchnię metodą bezpośrednią z zastosowaniem URW ratowników. To zaledwie suchy opis akcji obrazujący inny wymiar turystyki kwalifikowanej. Chciało by się napisać udanej akcji - niestety, pozostaje wewnętrzny żal że załoga nie stawi się komplecie na wieczną wachtę.
Rodzinom i bliskim ofiar składamy szczere wyrazy współczucia - wodniacy
|
|
Akcja poszukiwawcza KSRG w Darłówku |
|
There are no translations available.
W nocy z 21 na 22 marca 2010r płetwonurkowie OSP ORW Klubu Płetwonurków MARES z Koszalina zostali wezwani przez PSP ze Sławna do poszukiwania i wydobycia mężczyzny, który wpadł do wody w porcie rybackim w Darłówku ok. godz. 22. Akcja przeprowadzona został w bardzo trudnych warunkach wynikających z pory nocnej oraz małej przejrzystości wody. Dno przy nabrzeżu portowym charakteryzuje się znaczną nieregularnością oraz występują występowaniem licznych zanieczyszczeń, co zdecydowanie pogarszało warunki poszukiwań. Wcześniejsze próby wydobycia denata przez trałowanie nie przyniosły pozytywnego rezultatu. Tylko dzięki precyzyjnemu określeniu miejsca zdarzenia przez świadka udało się w ciągu kilkunastu minut płetwonurkowi ratownikowi zlokalizować i wydobyć topielca. Na miejscu pomocy w prowadzeniu akcji udzielili strażacy z miejscowej jednostki PSP oraz ratownicy z SAR Darłowo. W poszukiwaniach z ramienia OSP ORW Klubu Płetwonurków MARES uczestniczyli: Błażej Pruski instruktor M3, Marian Kurtiak instruktor M2, Bartosz Lisaj płetwonurek P3, Flip Pruski płetwonurek P3. Należy zaznaczyć dużą sprawność grupy ratowniczej od czasu powiadomienia 23.25 do wydobycia topielca 1.30 minęło ok. 2 godzin. Zdjęcia z akcji można zobaczyć w galerii.
|
|
Podlodowcowe zdobywanie Osetna |
|
There are no translations available.
Dzięki srogiej ziemie możemy nurkować pod lodem. W ostatnią niedzielę 21.02.2010 r. "zdobyliśmy" jezioro Osetno popularnie zwane Oczkiem. Przed nurkowaniem mieliśmy niezłą dawkę odśnieżania wjazdu i tafli lodowej. W nurkowaniu uczestniczyli koledzy w ramach kursu PL1 i posiadający już uprawnienia, czerpiąc radość z nurkowania podlodowego.
|
|
Poszukiwania na jeziorze Trzebuń |
|
There are no translations available.
W dniu 03.05.2010 r na prośbę Policji z Bobolic na jeziorze Trzebuń przeprowadziliśmy poszukiwania z uwagi na możliwość utonięcia wędkarzy. Poszukiwania prowadziliśmy w miejscu gdzie znaleziona została przewrócona łódka wędkarska. W akcji wzięło udział 10 osób. M Kurtiak i T Kurzawski instruktorzy oraz S Cieśluk, K Głyżewski, R. Kibitlewski, B. Lisaj, W Stanisławski, J. Sobolewski. Akcję zakończono po przeszukaniu ok. 0,5 ha powierzchni jeziora. Zapraszamy do galerii internetowej.
MK
|
|
|
|